TERROR


Tomasz Bogowski


Powstrzymaj zamachowca!

​Nicea, Stambuł, chwilę wcześniej Ankara i Orlando. Zewsząd uderzają nas informacje o zamachach inspirowanych radykalnym islamem i nienawiścią do zachodniego świata. Setki osób rannych i zabitych, żałoba, poczucie bezradności i strach. Czy jednak musi tak być? A gdyby tak… powstrzymać zamachowca?

Zostań bohaterem

​Kilka mniejszych mediów zauważyło próbę powstrzymania szalonego kierowcy ciężarówki, który na promenadzie w Nicei rozjeżdżał świętujących ludzi. Był to motocyklista, który doskoczył do auta i próbował dostać się, niestety bezskutecznie, do szoferki. W sieci rozgorzała nawet dyskusja nad tym czynem. A gdyby się komuś udało?
​Czy nie byłbyś gotów w imię życia i zdrowia ludzi zachować się jak bohater? A może byłbyś gotów złapać rękę trzymającą broń wycelowaną w niewinnych i zatrzymać ją? Czy nie chciałbyś zostać bohaterem?


Powstrzymaj terrorystów!

​Tak, możesz to zrobić. To naprawdę groźni ludzie, gotowi oddać życie dla swojej misji. Ty jednak masz wszystko, co potrzeba by ich zatrzymać. Wyobraź sobie sytuację, która może się wydarzyć i nie jest wcale przejawem ponadnaturalnej odwagi, a zwykłej chęci pomocy i ratunku.
​Widzisz w telewizji setki uchodźców, osób sfrustrowanych i zmęczonych, którym do głów ktoś wrzucił ideę zepsutego świata zachodu, do którego należy przeniknąć i zniszczyć go. Widzisz drugie, trzecie pokolenie imigrantów gotowych mordować w imię swojej religii. Nie jesteś w stanie rozróżnić faktycznie potrzebujących pomocy, ludzi których prześladowanie i wojna wygnały z kraju na drugi koniec świata. Chcesz pomóc ale nie wiesz co zrobić…
Najsilniejsza broń
​​
​Padasz na kolana, modlisz się i błogosławisz tych ludzi. Może nawet bierzesz urlop, kupujesz bilet, jedziesz do obozu dla uchodźców, bądź dowiadujesz się która misja zajmuje się pomocą humanitarną uchodźcom i pytasz o możliwość zaangażowania. Stajesz pośród ludzi obcego języka, pewien Prawdy którą zwiastujesz i głosisz Ewangelię. Nawracają się jednostki, potem jednak dziesiątki i setki. Powstają nowe wspólnoty, traktowane ostracyzmem i nienawiścią wśród swoich, jednak perspektywa jest jeszcze inna. Wśród tysięcy ludzi, którzy uwierzyli Chrystusowi i gotowi oddać swoje życie za Niego znajdują się tacy, którzy jeszcze kilka miesięcy temu gotowi byli oddać życie zostając męczennikami Allaha. Widzisz to?
Bierność

​Bierność i strach to najgorsza reakcja na to, co się aktualnie dzieje. Brak działania, odwracanie głowy, jakby nas ten problem nie dotyczył powoduje kolejne sukcesy samotnych wilków związanych z ISIS. Pewnego dnia jednak tragedia dotknie polskie miasto, wtedy już nie będziemy mogli udawać, że temat nas nie dotyczy. Zaczniemy roztrząsać z każdej strony czy dało się temu zapobiec, co zrobić i jak się ratować. Odpowiedź na to pytanie ja znam już dziś…

Zatrzymaj, pokochaj terrorystę.



7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Mam nadzieję że autor owego art jest gotowy zatrzymywać rękę zamachowca z bronią itd . Nnie jestem pewien czy to jest pomysł zgody z tym czego naucza nas Słowo Boże , osobiście zachęcanie do takich czynów dla mnie jest delikatnie to ujmując mało rozsądne.

tezero pisze...

Cześć, oczywiście że jestem gotów zatrzymać rękę zamachowca, na tyle na ile wyobrażam sobie tę sytuację, etc. W którym miejscu, jak twierdzisz, powyższe wezwanie nie jest zgodne z Biblią?

Pozdrawiam
Autor

Maverick pisze...

Trochę dziwnie napisane. Owszem, jesteśmy w stanie powstrzymać te napaści itd, pokazując swoją postawę zgodną z Biblią. Po prostu, miłość do Jezusa powoduje, że nie chcemy być tym zepsutym zachodem. Jesteśmy gorący dla Pana, chcemy ludziom głosić Słowo Boże, zwiastować im Dobrą Nowinę, ale przede wszystkim pokazywać, że Bóg jest i działa w naszym życiu. Jednakże to, co opisałeś bez przygotowania, bez znajomości języka, wybrać się na pewną śmierć... Dla mnie to oznaka głupoty. Owszem, apostołowie chodzili w niebezpieczne dla nich rejony i bardziej niż swoje życie cenili Jezusa, ale Duch Święty ich prowadził i wskazywał drogę. Gdy Boży plan mówił inaczej niż im się wydawało to nie szli tam, bo Duch Św. mówił: NIE. Jeśli czujesz, że Duch Święty Cię prowadzi do tych obozów bez znajomości języka - ok, grzechem jest nie robić tego, co Duch Św. nam mówi, bo jest to oznaka nieposłuszeństwa. Jednakże Bóg dał nam też mądrość by z niej korzystać. Nie palimy papierosów by nie bezcześcić świątyni Ducha Św. i nie chcemy prowokować Boga swoimi głupimi zachowaniami. Nie wystawiamy Go na próbę, nie kusimy. Jak więc nazwać to, co proponujesz? Europa wpuściła na swoje terytorium ludzi, którzy mają za nic jej kulturę i ludzi, którzy się zwą europejczykami. Dzieje się to, co się dzieje. Ludzie są letni, nie głoszą Słowa i nie żyją Nim na co dzień. Dlatego oni mają przewagę, ale nie mają przewagi nad Bogiem, więc jedynym rozwiązaniem jest coraz gorliwsze studiowanie Słowa Bożego i wprowadzania w czyn to, co Ono mówi. Jedynie wtedy możemy sobie mówić i pisać "idź, niech Duch Boży cię prowadzi".
Osobiście nie wiem jakbym się zachowała w takiej sytuacji, pewnie bym uciekała, większy pożytek Bóg i moja rodzina mają ze mnie gdy jestem żywa, aniżeli martwa. Jeśli jednak Duch Św. by mnie tak tchnął, że bym tam podleciała i próbowała w jakiś sposób to załagodzić to sądzę, że byłoby to spowodowane tylko tym, co Bóg jest w stanie zrobić z człowiekiem, bo sama od siebie jestem za słaba by bawić się w bohaterów, chwała należy się tylko Bogu, więc byłaby to tylko Jego zasługa.

tezero pisze...

Maverick, mam wrażenie że reprezentujesz swoją wypowiedzią "bezpieczne" chrześcijaństwo- nie odczytuj tego jako zarzut, bo nie w tym tonie piszę. Pytanie, czy nie warto pójść krok dalej, by nawet, jeśli będzie trzeba oddać życie dla Chrystusa?

Maverick pisze...

"Jeśli czujesz, że Duch Święty Cię prowadzi do tych obozów bez znajomości języka - ok, grzechem jest nie robić tego, co Duch Św. nam mówi, bo jest to oznaka nieposłuszeństwa" <- uważasz, że to jest bezpieczne chrześcijaństwo? Uważam, że jeśli Duch Boży prowadzi to Bóg znajdzie sposób, a jeśli powołaniem człowieka jest oddać życie za Jezusa... ok.
Jeśli masz takie pragnienie w sercu. Ok. Bóg daje nam pragnienia. Ja mam zupełnie inne w sercu i wierzę, że jest ono od Boga, że Duch Święty mnie prowadzi w tym co robię, czuję, że to jest moją drogą. Jeśli Ty też wiesz, że to "szaleństwo", co chcesz zrobić jest Twoim powołaniem to jak najbardziej. Tak jak napisałam, z Bogiem się nie dyskutuje, On dał Ci to pragnienie, pobłogosławi Twoją drogę. W końcu Bóg objawił się prostaczkom i to, co u ludzi było mądrością dla Boga głupotą i na odwrót. Nie chodzi mi o to by reprezentować jakąkolwiek grupę społeczną czy ideologię, chodzi o to by być godnym naśladowcą Jezusa, aby ludzie widzieli w nas Jego osobę. Oczywiście ktoś musi iść dalej by móc głosić dalej, a ktoś musi zostać by móc głosić na miejscu, wszędzie ludzie potrzebują Chrystusa. Tylko żeby to nie było z nas, a z Boga. Tyle. I może mój komentarz taki wyszedł, bo w poście mi tego zabrakło chyba. Bardziej się skierowałeś w stronę czynów ludzi itd, zamiast na tym, co mówi Jezus. Może dlatego tak odebrałam Twój post. A czemu to mnie ruszyło? Bo całe życie gdzieś mnie nosiło, nie chciałam być w mieście, w którym jestem, wyjechałam daleko, ale Bóg mnie tu skierował ponownie. Dzięki temu, że wróciłam na "stare śmieci" miałam szansę się nawrócić i chwała Bogu za to. A tak bardzo myślałam, że moje miejsce jest gdzie indziej. A teraz tu głoszę i widzę, że Bóg chce żebym była tu. I tak już od kilku lat. Tak więc nasze czyny, nawet i bohaterskie są niczym, jeśli nie jesteśmy posłuszni Bogu i nie słuchamy przede wszystkim Ducha Świętego niż własnego ja. Saul też chciał dobrze.

Maya Cassidy pisze...

Zapraszam na swojego bloga http://w-pogoni-za-swiatlem.blogspot.com/

Anonimowy pisze...


Mam pytanie - fundamentalne. Nie mam jednak na nie odpowiedzi. A Ty?

http://pytam-jestem.blogspot.com/